Chciałam zrobić ciasto z truskawkami, ale inne niż zawsze. Zaczęłam od przeglądania książek kucharskich, ale na nic sensownego nie trafiłam. Poszukiwanie inspiracji we własnych szufladach było bardziej owocne. Nie podejrzewałam, że galopujący ku swojemu końcowi termin ważności może być początkiem czegoś tak smacznego. Wśród opakowań z różnymi mąkami znalazłam napoczętą paczkę mąki fistaszkowej. Do przygotowania spodu potrzeba:
1 szklankę mąki z orzechów arachidowych
1 szklankę mąki ryżowej
100 g miękkiego masła
1/2 szklanki cukru
1 jajko
szczypta soli
wypełnienie:
truskawki
1 opakowanie budyniu waniliowego
Wszystkie składniki dokładnie ze sobą zmieszałam. Kiedy powstała gładka kulka zawinęłam ją w folię spożywczą i schowałam do lodówki na kilka godzin. Schłodzone ciasto rozwałkowałam i ułożyłam w tortownicy. Piekłam "na złoto" w 180 stopniach Celsjusza. Kiedy spód wystygł wypełniłam go budyniem waniliowym i świeżymi truskawkami. Po dwóch godzinach w lodówce zrobiło się pysznie.
Translate
niedziela, 12 czerwca 2016
czwartek, 26 maja 2016
Stek po mojemu
Nie najlepiej czuję się z daniami mięsnymi. Nie jestem wegetarianką, ale rzadko je jadam. Czasem jednak pojawia się nieodparta potrzeba na przykład na stek. Z reguły wybieram rostbef. Mięso myję i po osuszeniu wkładam do worka. W moździerzu rozcieram czarny pieprz i białą gorczycę i wsypuje do torebki. Zalewam mięso olejem z pestek winogron i dokładnie obtaczam w przyprawach. Na koniec dodaję gałązkę rozmarynu i zostawiam w lodówce przynajmniej na dwie godziny. Czasem przygotowuję mięso wieczór wcześniej i wtedy spędza w chłodnym całą noc.
Lubię steki mocno wysmażone. Wychodzę z założenia, że jakbym miała ochotę na surowiznę to zjadłabym tatara. Smażę mięso na suchej patelni. Wystarcza olej który wlałam do worka. Efekt końcowy widać na zdjęciu pod spodem.
środa, 25 maja 2016
Ciasto drożdżowe z rabarbarem
Uwielbiam rabarbar, a najbardziej ciasta z nim. Przechodząc przez stoisko warzywne uderzył mnie świeży kolor i zwabiła zapach. Chociaż nie planowałam piec ciasta, zmieniłam zdanie. Kupiłam kilogram i szczęśliwa jakby mi ktoś w kieszeń napluł wróciła zabrać się za wypieki. Lubię ciasto drożdżowe, ale nie chciałam żeby było zbyt grube i puchate, więc nie dodałam do niego jajek.
Do ciasta potrzebowałam:
0,5 kg mąki pszennej
1 opakowanie suchych drożdży
1 opakowanie cukru wanilinowego
50 g cukru
3/4 szklanki ciepłego mleka
2 łyżki oleju
Na wierzch:
1kg młodego rabarbaru
5 łyżek cukru
woda
cukier puder
Wszystkie składniki zmieszałam ze sobą, kiedy ciasto było dokładnie wyrobione i gładkie, natarłam je olejem i odstawiłam pod przykryciem do wyrośnięcia. Rabarbar obrałam, pokroiłam i wrzuciłam do garnka z wodą. Było jej tam może szklanka, posypałam cukrem wszystko cukrem i zamieszałam. Gotowałam bardzo krótko. Młody rabarbar lubi się rozpadać. Ciasto wyłożyłam do tortownicy nasmarowanej masłem i ułożyłam na niej kawałki rabarbaru. Piekłam w temperaturze 180 stopni Celsjusza do póki ciasto nie miało złotego koloru. Przed podaniem posypałam cukrem pudrem.
Do ciasta potrzebowałam:
0,5 kg mąki pszennej
1 opakowanie suchych drożdży
1 opakowanie cukru wanilinowego
50 g cukru
3/4 szklanki ciepłego mleka
2 łyżki oleju
Na wierzch:
1kg młodego rabarbaru
5 łyżek cukru
woda
cukier puder
Wszystkie składniki zmieszałam ze sobą, kiedy ciasto było dokładnie wyrobione i gładkie, natarłam je olejem i odstawiłam pod przykryciem do wyrośnięcia. Rabarbar obrałam, pokroiłam i wrzuciłam do garnka z wodą. Było jej tam może szklanka, posypałam cukrem wszystko cukrem i zamieszałam. Gotowałam bardzo krótko. Młody rabarbar lubi się rozpadać. Ciasto wyłożyłam do tortownicy nasmarowanej masłem i ułożyłam na niej kawałki rabarbaru. Piekłam w temperaturze 180 stopni Celsjusza do póki ciasto nie miało złotego koloru. Przed podaniem posypałam cukrem pudrem.
Szybka tarta z kozim serem, bakłażanem i innymi smakołykami
Przez chwilę mieliśmy całkiem gorąco. Często przy takiej pogodzie nie mam kompletnie ochoty na gotowanie. Staram się wybierać dania szybki i nieskomplikowane. Zawsze mogę przygotować młode ziemniaczki i mizerię, a do tego jajko sadzone, jednak nie da się tego zestawu jeść codziennie. W lecie często przygotowuję na obiad tart ze świeżymi warzywami i ziołami z balkonowych doniczek. Myślę, że wczoraj mimo woli zaczęłam sezon na szybkie tarty.
Do przygotowania pierwszej w tego "lata" tarty potrzebowałam:
1 opakowanie ciasta francuskiego
1 paprykę czerwoną
pół małego bakłażana
kilka pomidorków koktajlowych
3 ząbki czosnku
4 plastry sera koziego
1 jajko
4 łyżki jogurtu greckiego
garść świeżych liści bazylii
czarny pieprz
sól
Formę ceramiczną wyłożyłam ciastem, które powykuwałam widelcem. Następnie wysypałam pokrojoną paprykę, ułożyłam cienkie plastry bakłażana, listki bazylii, plasterki czosnku, połówki pomidorów i porwane plastry sera koziego. Jajko rozbełtałam z jogurtem greckim i wylałam na warzywa, obsypałam wszystko pieprzem i solą. Wstawiłam do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni Celsjusza i piekłam ok. 15-20 minut. Efekt końcowy widać na zdjęciu.
Do przygotowania pierwszej w tego "lata" tarty potrzebowałam:
1 opakowanie ciasta francuskiego
1 paprykę czerwoną
pół małego bakłażana
kilka pomidorków koktajlowych
3 ząbki czosnku
4 plastry sera koziego
1 jajko
4 łyżki jogurtu greckiego
garść świeżych liści bazylii
czarny pieprz
sól
Formę ceramiczną wyłożyłam ciastem, które powykuwałam widelcem. Następnie wysypałam pokrojoną paprykę, ułożyłam cienkie plastry bakłażana, listki bazylii, plasterki czosnku, połówki pomidorów i porwane plastry sera koziego. Jajko rozbełtałam z jogurtem greckim i wylałam na warzywa, obsypałam wszystko pieprzem i solą. Wstawiłam do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni Celsjusza i piekłam ok. 15-20 minut. Efekt końcowy widać na zdjęciu.
sobota, 21 maja 2016
Cebularz, prosta i szybka przekąska
Na cebularza natrafiłam w jednej ze moich ulubionych książek. Coś mi jednak w nim nie pasowało i przerobiłam go po swojemu. Od tamtej pory na stałe wprowadziła się domowego menu i przy każdej nadarzającej się okazji (jak tylko przychodzą goście) go przygotowuję. W mojej wersji na dużą blachę z piekarnika potrzeba:
500 g mąki pszennej
1 opakowanie suchych drożdży
łyżeczka cukru
60 ml oleju
sól
150 ml ciepłej wody
3 cebule
mak
jajko
Przy pomocy miksera łączę w misce mąkę, drożdże, cukier, olej (używam oleju z pestek winogron), odrobinę soli i wodę. Następnie przekładam ciasto na deskę i porządnie wyrabiam, aż stanie się gładkie. Gotową kulkę nacieram olejem i zostawiam do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na około godzinę. W miedzy czasie kroję cebulę w piórka. Wyrośnięte ciasto rozkładam równomiernie na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, smaruję roztrzepanym żółtkiem, posypuję cebulą i makiem. Piekę w 180 stopniach Celsjusz na złoto.
500 g mąki pszennej
1 opakowanie suchych drożdży
łyżeczka cukru
60 ml oleju
sól
150 ml ciepłej wody
3 cebule
mak
jajko
Przy pomocy miksera łączę w misce mąkę, drożdże, cukier, olej (używam oleju z pestek winogron), odrobinę soli i wodę. Następnie przekładam ciasto na deskę i porządnie wyrabiam, aż stanie się gładkie. Gotową kulkę nacieram olejem i zostawiam do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na około godzinę. W miedzy czasie kroję cebulę w piórka. Wyrośnięte ciasto rozkładam równomiernie na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, smaruję roztrzepanym żółtkiem, posypuję cebulą i makiem. Piekę w 180 stopniach Celsjusz na złoto.
piątek, 20 maja 2016
Różowy makaron
Mój mąż jest makaronowym pożeraczem, nawet czasami makaronowym skrytożercą. Jak tylko zostawię sitko z odcedzonym makaronem, w jakiś nie wyjaśniony sposób pojawia się zaraz obok i podjada. Jedyny sposób na niego to ścierką po łapach. Muszę go wyganiać z kuchni bo inaczej nie byłoby obiadu. Któregoś razu postanowiłam zrobić mu przyjemność i przygotować domowy makaron. Potrzebowałam do tego:
4 żółtka
450 g mąki pszennej
100 ml ciepłej wody
sól
odrobinę soku z buraków
Wszystkie składniki wymieszałam mikserem, a następnie przełożyłam ciasto na deskę i zaczęłam wyrabiać. Trwa to dłuższą chwilę, jednak jest kluczowe. Dobrze połączone składnik tworzą gładką kulkę.
Kolejnym krokiem jest zamiana ciasta w makron. Kulkę kroiłam na plastry i rozwałkowywałam ciasto podsypując obficie mąką. Tu pojawiają się dwa rozwiązania. Można pociąć makaron ręcznie albo użyć maszynki. Mam w domu maszynkę więc ją wykorzystałam. W trakcie procesu tworzenia makaronu miałam skojarzenie literacki. Mimo, że moja maszynka nie była ani plugawa, ani zmurszała, zaczęła przypominać Cthulhu.
Pocięty makron podsypałam dodatkowo mąką i pozwoliłam mu się suszyć na ścierce w paski. Przygotowanie domowego makaronu, zawsze wydawało i się strasznie czasochłonnym zajęciem. Pamiętam babcie w niedzielę w kuchni, stolnicę i mąkę. Byłam małą dziewczynką i ten proces mnie przerażał. Jak sama spróbowałam okazało się, że bardzo szybko to idzie. Czasami pomaga mi syn, który ma straszną frajdę z tego. Następnym razem spróbuję zrobić farfalle.
4 żółtka
450 g mąki pszennej
100 ml ciepłej wody
sól
odrobinę soku z buraków
Wszystkie składniki wymieszałam mikserem, a następnie przełożyłam ciasto na deskę i zaczęłam wyrabiać. Trwa to dłuższą chwilę, jednak jest kluczowe. Dobrze połączone składnik tworzą gładką kulkę.
Kolejnym krokiem jest zamiana ciasta w makron. Kulkę kroiłam na plastry i rozwałkowywałam ciasto podsypując obficie mąką. Tu pojawiają się dwa rozwiązania. Można pociąć makaron ręcznie albo użyć maszynki. Mam w domu maszynkę więc ją wykorzystałam. W trakcie procesu tworzenia makaronu miałam skojarzenie literacki. Mimo, że moja maszynka nie była ani plugawa, ani zmurszała, zaczęła przypominać Cthulhu.
Pocięty makron podsypałam dodatkowo mąką i pozwoliłam mu się suszyć na ścierce w paski. Przygotowanie domowego makaronu, zawsze wydawało i się strasznie czasochłonnym zajęciem. Pamiętam babcie w niedzielę w kuchni, stolnicę i mąkę. Byłam małą dziewczynką i ten proces mnie przerażał. Jak sama spróbowałam okazało się, że bardzo szybko to idzie. Czasami pomaga mi syn, który ma straszną frajdę z tego. Następnym razem spróbuję zrobić farfalle.
wtorek, 10 maja 2016
Zielona sałatka z awokado
Przygotowując menu na ostatnie przyjęcie szukałam inspiracji i przeglądałam po kolej wszystkie książki z przepisami jakie mam. Moją uwagę przyciągnęła sałatka z awokado z "Die moderne jüdische Küche", przepis był bez zdjęcia i nie bardzo wiedziałam czego się spodziewać. Poza tym część składników mi nie odpowiadała więc z nich zrezygnowałam. Jednak co do istoty sałatki nic nie zmieniłam. Bazą dla zielonej sałatki jest awokado i biała fasola. Ważne, żeby awokado było dojrzałe, choć przy owocach jakie są dostępne w naszym kraju różnie to może być. Sałatka świetnie smakuje, ma bardzo ładny zielony kolor, ale najbardziej przyciąga zapachem. Do jej przygotowania potrzeba:
2 awokado
puszkę białej fasoli (najlepiej drobnej)
pół małego krzaczka bazylii
pół małego krzaczka mięty
orzechy nerkowca
sól
mały ząbek czosnku
kruszone, suszone ostre papryczki
Fasolę, należy opłukać i odsączyć, awokado pokroić w kostkę i przełożyć wszystko do miski. Zostaje jeszcze przygotowane aromatycznego pesto. Świeże listki mięty i bazylii, ząbek czosnku, kruszone papryczki, orzechy nerkowca z odrobiną soli blendujem. Każdy ma swoje ulubione proporcję, a ja jak zwykle robiłam wszystko na oko. Warto dodać trochę wody wtedy pesto ma rzadszą konsystencje i lepiej oblepia awokado i fasolę. Na koniec wszystkie składniki trzeba wymieszać i zielone cudo jest gotowe.
2 awokado
puszkę białej fasoli (najlepiej drobnej)
pół małego krzaczka bazylii
pół małego krzaczka mięty
orzechy nerkowca
sól
mały ząbek czosnku
kruszone, suszone ostre papryczki
Fasolę, należy opłukać i odsączyć, awokado pokroić w kostkę i przełożyć wszystko do miski. Zostaje jeszcze przygotowane aromatycznego pesto. Świeże listki mięty i bazylii, ząbek czosnku, kruszone papryczki, orzechy nerkowca z odrobiną soli blendujem. Każdy ma swoje ulubione proporcję, a ja jak zwykle robiłam wszystko na oko. Warto dodać trochę wody wtedy pesto ma rzadszą konsystencje i lepiej oblepia awokado i fasolę. Na koniec wszystkie składniki trzeba wymieszać i zielone cudo jest gotowe.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






