Jakiś czas temu natrafiła na przepis na marcepan. Coś co wydawało mi się skomplikowane, okazało się banalnie proste. Wymagało tylko trochę czasu i cierpliwości. W oryginalnym przepisie była woda różana, zastąpiłam ją amaretto i wyszło bombowo.
Do przygotowania marcepanu potrzeba:
200 g całych migdałów
150g cukru pudru
2-3 łyżki amaretto
Migdały należy obrać. W tym celu zagotowałam wodę i wrzuciłam je do wrzątku na trzy minuty. Z odcedzonych i osuszonych migdałów skórka schodzi praktycznie sama. Następnie migdały potraktowałam blenderem, żeby pozbyć się grudek przetarłam je przez sitko z drobnymi oczkami. Ostanie dwie łyżki zostawiłam do posypania. Zmielone na proszek migdały zmieszałam z cukrem pudrem dodając amaretto. Ugniatałam aż powstała gładka masa. Zawinęłam ją w folię spożywczą i schowałam w lodówce, daleko przed pożądliwym wzrokiem męża.
Na drugi dzień roztopiłam w kąpieli wodnej półtorej tabliczki gorzkiej czekolady z dodatkiem masła. Masa musi mieć płynną konsystencję, ale nadal lepką, najlepiej dodawać po cienkim plasterki i mieszać. Zanurzałam w niej marcepan pokrojony w kwadraciki i odkładałam na papier do pieczenia. Jeśli czekolada jest za gęsta można od razu się zorientować i nie trzeba być do tego cukiernikiem.
Niezastygnięte czekoladki obsypałam skórką otartą z pomarańczy albo migdałami, które zostały mi w trakcie przygotowywania marcepanu. Kiedy czekolada była na wpół stężała przełożyłam moje słodkości na świeżą kartkę, żeby to co spłynęło nie deformowało ich kształtu.
Translate
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowe czekoladki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowe czekoladki. Pokaż wszystkie posty
środa, 28 grudnia 2016
niedziela, 31 stycznia 2016
Czekoladowe głowy Vadera
Mój syn lubi Star Wars, lubi gorzką czekoladę i wręcz uwielbia kawę. Oczywiście zbożową. Powtarza, że bez swojej kawki rano nie może wstać. To takie zabawne, kiedy dzieci kopiują zachowania dorosłych. Przynajmniej mogę być pewna, że rano wypije coś ciepłego.
Postanowiłam mu zrobić małą przyjemność i jakiś czas temu kupiłam foremki w kształcie głów Vadera. Czekałam prawie miesiąc na ich dostarczenie z drugiego końca świata. Wczoraj gdy słońce schowało się za horyzontem zaczęłam przygotowywanie pralinek. Potrzebowałam:
3 tabliczki gorzkiej czekolady
1 tabliczkę białej czekolady
odrobinę mleka
3 łyżki rozpuszczalnej kawy zbożowej
1 łyżkę brązowego cukru
Te proporcje są na jakieś dwie foremki, przygotowałam nie tylko głowy Lorda Sithów, ale także rozkoszne truskaweczki. Dwie tabliczki gorzkiej czekolady rozpuściłam w metalowej misce ustawione na garnku z gotującą się wodą. Przy pomocy pędzelka dokładnie wysmarowałam ścianki i spód wgłębień ze straszną maską i truskaweczkami oczywiście. Następnie wstawiłam je do lodówki. Przyszła pora na krem. Nie zmieniając miski rozpuściłam trzecią tabliczkę gorzkiej czekolady, dodałam do niej łyżkę cukru i kawę zbożową rozpuszczoną w 30-50 ml mleka. Energicznie mieszałam trzepaczką aż masa zrobiła się całkiem gładka. Nałożyłam ją do czekoladowych dołków w foremkach i znowu wstawiłam do lodówki, tym razem na nieco dłużej. Pozostał mi jeszcze tylko "zamknąć" czekoladki. W czystej misce roztopiłam białą czekoladę i dopełniłam nią foremki. Kiedy wszystko zastygł można było wziąć na ząb Lorda Vadera.
Postanowiłam mu zrobić małą przyjemność i jakiś czas temu kupiłam foremki w kształcie głów Vadera. Czekałam prawie miesiąc na ich dostarczenie z drugiego końca świata. Wczoraj gdy słońce schowało się za horyzontem zaczęłam przygotowywanie pralinek. Potrzebowałam:
3 tabliczki gorzkiej czekolady
1 tabliczkę białej czekolady
odrobinę mleka
3 łyżki rozpuszczalnej kawy zbożowej
1 łyżkę brązowego cukru
Te proporcje są na jakieś dwie foremki, przygotowałam nie tylko głowy Lorda Sithów, ale także rozkoszne truskaweczki. Dwie tabliczki gorzkiej czekolady rozpuściłam w metalowej misce ustawione na garnku z gotującą się wodą. Przy pomocy pędzelka dokładnie wysmarowałam ścianki i spód wgłębień ze straszną maską i truskaweczkami oczywiście. Następnie wstawiłam je do lodówki. Przyszła pora na krem. Nie zmieniając miski rozpuściłam trzecią tabliczkę gorzkiej czekolady, dodałam do niej łyżkę cukru i kawę zbożową rozpuszczoną w 30-50 ml mleka. Energicznie mieszałam trzepaczką aż masa zrobiła się całkiem gładka. Nałożyłam ją do czekoladowych dołków w foremkach i znowu wstawiłam do lodówki, tym razem na nieco dłużej. Pozostał mi jeszcze tylko "zamknąć" czekoladki. W czystej misce roztopiłam białą czekoladę i dopełniłam nią foremki. Kiedy wszystko zastygł można było wziąć na ząb Lorda Vadera.
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
Czekoladowe roboty domowej roboty
Przed świętami wybrałam się na spacer po sklepach, szukałam foremki w kształcie zajączka. Nie chciałam robić ciastek, ale ozdoby z masy solnej z moim niejadkiem. Niestety odpowiedniej foremki nie trafiłam, ale za to znalazłam, sylikonową formę do czekoladek w kształcie robotów. Postanowiłam, że jeszcze tego samego wieczora, póki mam zapał zrobię czekoladki. Nigdy wcześniej nie robiłam czekoladek i nigdy nawet nie czytałam o tym jak je się robi. Doszłam do wniosku, że żeby zrobić roboty wystarczy sposób jak na polewę czekoladową. Domowe czekoladki nie mogą być przecież skomplikowane. Domowe czekoladki muszą być smaczne i ładnie wyglądać.
W drodze do domu kupiłam trzy tabliczki białej czekolady i jedną mleczną, tak na wszelki wypadek. Nie wiedziałam ile mi będzie potrzebne i czy nie zmienię koncepcji. Postanowiłam zrobić moje czekoladki z płatkami do mleka, takimi czekoladowymi. Dwie tabliczki białej czekolady rozpuściłam w kąpieli wodnej. Do dałam do nich odrobinę mleka. Nie można dać go zbyt wiele bo czekolada nie będzie chciała dobrze zastygnąć. Białą masę zmieszałam z pokruszonymi płatkami i przełożyłam do foremki. Wystarczyło poczekać aż zastygnie.
Zrobiłam jeszcze inne czekoladki domowe, takie dla dorosłych, ale o nich innym razem napiszę. Te wyszły całkiem smaczne. Niejadek był bardzo zadowolony. W końcu czekolada to najsmaczniejsza rzecz na świecie.
W drodze do domu kupiłam trzy tabliczki białej czekolady i jedną mleczną, tak na wszelki wypadek. Nie wiedziałam ile mi będzie potrzebne i czy nie zmienię koncepcji. Postanowiłam zrobić moje czekoladki z płatkami do mleka, takimi czekoladowymi. Dwie tabliczki białej czekolady rozpuściłam w kąpieli wodnej. Do dałam do nich odrobinę mleka. Nie można dać go zbyt wiele bo czekolada nie będzie chciała dobrze zastygnąć. Białą masę zmieszałam z pokruszonymi płatkami i przełożyłam do foremki. Wystarczyło poczekać aż zastygnie.
Zrobiłam jeszcze inne czekoladki domowe, takie dla dorosłych, ale o nich innym razem napiszę. Te wyszły całkiem smaczne. Niejadek był bardzo zadowolony. W końcu czekolada to najsmaczniejsza rzecz na świecie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

