Kilka dni temu oglądałam Master Chefa, wydanie australijskie. W kolejnym z zadań uczestnicy piekli chleb dla restauracji. Jednym z wypieków było pieczywo z czarnymi oliwkami. Narobiłam sobie takiej ochoty, że w łikend musiałam spróbować. Przejrzałam kilka przepisów i jak zwykle zrobiłam po swojemu. Oczywiście nie obeszło się bez wpadki. Do przygotowania ciasta potrzebowałam:
500g mąki pszennej typ 750
1 opakowanie suchych drożdży
ok. 200ml ciepłej wody
ok. 70g czarnych oliwek bez pestek
sól
Z ciastem poszło mi szybko i sprawnie. Mąkę przesiałam do miski, dodałam drożdże, sól, wlałam wodę. Potraktowałam wszystko mikserem i dodałam posiekane oliwki. Jeszcze na moment włączyłam mikser, a potem zaczęłam wyrabiać dłońmi. Zajmowałam się tym ciastem w ten sam sposób co ciastem na pizzę i wyrabiałam je tak długo na blacie, aż było idealnie elastyczne. Odstawiłam na półgodziny, żeby wyrosło.
W między czasie wstawiłam do piekarnika frytki dla niejadka i tu się zaczęły problemy. Jak wyjęłam blaszkę, bezwiednie przekręciłam pokrętło z temperaturą do zera. Włożyłam kamień do środka i zaczęłam porcjować ciasto. Ostatni dostałam bardzo fajną foremką do wycinania ravioli, tak mi przypadła do gustu, że wszystko nią wycinam. Bułeczki z oliwkami też. Ciasto rozwałkowałam na grubość ok. centymetra i wykrajał serduszka, które odkładałam na czystą ścierkę, gdzie sobie jeszcze powoli rosły. Kiedy skończyłam włożyłam połowę do piekarnika. Po kilku minutach zorientowałam się, że nie bardzo chcę rosnąć, a wtedy okazało się, że temperatura spadła do pięćdziesięciu stopni. Naprawiłam błąd, ale nie do końca zmieściłam się w czasie, musiała wyjść z domu. Resztę bułeczek zostawiłam przykryte materiałem i upiekłam jak wróciłam. Piekarnik rozgrzałam do 250° C i ułożyłam je na kamieniu na jakieś 10 minut. Smaczne wyszły, wdaje mi się, że to dzięki mące.
Translate
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bułeczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bułeczki. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 21 października 2013
poniedziałek, 2 września 2013
Bułeczki pachnące ziołami
Ostatnio naszła mnie ochota na bułeczki z rozmarynem. Pomysł pojawił się jakoś znikąd. Nie widziałam żadnego programu kulinarnego, w którym uczestnicy bawiliby się w piekarzy, ani nie wpadła mi żadna książka lub czasopismo o wypiekach. Może wypady do takiej jednej, dobrej piekarni narobiły mi ochoty na spróbowanie własnych sił. Raz już tego próbowałam, piekłam bułki i chyba nawet pszenno-żytnie. Przepis gdzieś mi zniknął i musiałam zacząć poszukiwania receptu od początku. Przewertowałam książki i pogrzebałam w internecie. Bazę znalazłam, a potem przerobiłam ją na własny użytek. Najczęściej nie potrafię zgodzić się w 100% z sugerowaną wersją, zawsze coś muszę pozmieniać na swoją modłę.
Do przygotowania moich bułeczek z rozmarynem, prócz składników na ciasto i czasu, potrzeba: mleko i dwa żółtka do posmarowania bułek przed włożeniem ich do piekarnika - wtedy po wyjęciu mają łady rumiany kolor. Bułeczki piekłam na kamieniu do pizzy. Wiem, że już któryś raz o nim pisze, ale to rzeczywiście świetny sprzęt, szczególnie jeśli ktoś lubi bawić się w pieczenie. Do przygotowania ciasta potrzeba:
400 g mąki żytniej
300 g mąki pszennej
1 łyżeczka soli
1/2 łyżeczki cukru
42 g świeżych drożdży
3 łyżki suszonego rozmarynu
3 łyżki oliwy z oliwek
200ml ciepłej wody
100ml ciepłego mleka
Do przygotowania moich bułeczek z rozmarynem, prócz składników na ciasto i czasu, potrzeba: mleko i dwa żółtka do posmarowania bułek przed włożeniem ich do piekarnika - wtedy po wyjęciu mają łady rumiany kolor. Bułeczki piekłam na kamieniu do pizzy. Wiem, że już któryś raz o nim pisze, ale to rzeczywiście świetny sprzęt, szczególnie jeśli ktoś lubi bawić się w pieczenie. Do przygotowania ciasta potrzeba:
400 g mąki żytniej
300 g mąki pszennej
1 łyżeczka soli
1/2 łyżeczki cukru
42 g świeżych drożdży
3 łyżki suszonego rozmarynu
3 łyżki oliwy z oliwek
200ml ciepłej wody
100ml ciepłego mleka
Mąkę przesiałam do miski, drożdże rozrobiłam z mlekiem i odrobiną cukru. Przelałam je do zagłębienia w mące i poczekałam, aż wyrosną. Następnie dodałam resztę składników, wymieszałam mikserem, a potem wyrobiłam dłońmi. Kiedy ciasto miało gładką fakturę obsypałam je pszenną mąką, włożyłam do miski, przykryłam ścierką i czekałam dopóki nie zwiększy swojej objętości dwukrotnie. Wtedy podzieliłam je na małe porcje, takie kulki, które mieściły mi się w dłoni. Zostawiłam je jeszcze na pół godziny przykryte, żeby odrobinę wyrosły. Przed włożeniem do piekarnika smarowałam je żółtkiem roztrzepanym z mlekiem i nacinałam. Na kamieniu wypiekały się około 15-20 minut w temperaturze 200°C.
czwartek, 2 maja 2013
Ślimaczki z rodzynkami czyli bułeczki drożdżowe
Dostałam
w gratisie od szefa wolne, to robię w domu zaległe porządki.
Zawsze wydaje mi się, że jest tych zaległych spraw tak dużo, a
potem okazuje się, że do wczesnego popołudnia udaje mi się
wszystko zrobić. Dzisiaj było podobnie. Za oknem deszczowo, ale
przynajmniej wiosna. W kuchni mam krótką firankę i odnoszę wrażenie,
że drzewa które są za szybą zielenią się na moim parapecie obok
doniczek z ziołami. Na dwór nie ma po co wychodzić, chyba że ma
się ochotę założyć kalosze i poskakać po kałużach i wrócić
z mokrymi nogawkami. A takich amatorów to ja znam i spacer już
zaliczyliśmy. Uznałam, że wieczorem zrobię coś dla siebie. Jak
rozbójnik zaśnie poczytam sobie książkę przy filiżance herbaty
z cytryną. Pogoda taka coś nie bardzo. Przydałoby się coś
połasować do tego czytania. Pojawiła się zachciewajka.
Zachciewajka na ślimaki drożdżowe z rodzynkami.
Kiedyś
nie znosiłam rodzynek. Może nie podobały mi się, bo są takie
pomarszczone. Może dlatego, że musiałam pić z nich wodę (Już
tłumaczę, zalewa się rodzynki wrzątkiem i jak wystygną wypija
się wodę, to pomaga przy problemach gastrycznych, a jako dziecko
miewałam bóle brzucha). Powody są mało istotne, teraz je po
prostu lubię i mam na nie ochotę. Uznałam że upiekę kilka
bułeczek, nie za wiele, bo nie będzie miał kto ich zjeść. Na
„nie za wiele” ślimaków z rodzynkami potrzeba:
250g
mąki pszennej
20g
świeżych drożdży
100g
cukru pudru
35g
masła
szczypta
soli
100g
rodzynek
125ml
mleka
1
żółtko
1
garść siekanych migdałów
Mąkę
przesiałam i zrobiłam pośrodku dołek. Do filiżanki wlałam
trochę mleka i podgrzałam je w mikrofali, żeby było ciepłe
dodałam łyżeczkę cukru, pokruszyłam drożdże i dokładnie
wymieszałam, a następnie wlałam do dołka. Kiedy drożdże wyrosły
wsypałam cukier, wlałam masło rozpuszczone, połączone z mlekiem
i dodałam solidną szczyptę soli. Wyrobiłam ciasto i odstawiłam
do wyrośnięcia w ciepłe miejsce, przykryte ścierką. W między
czasie zagotowałam wodę i zalałam wrzątkiem rodzynki, żeby
zmiękły. Kiedy ciasto wyrosło dodałam je do niego, delikatnie
wyrabiając i podsypując mąką. Następnie odrywałam nieduże
kawałki, robiłam z nich wałeczki i zwijałam w ślimaki, które
układałam na blaszce wysmarowanej masłem (papier do pieczenia
wyszedł). Żółtko roztrzepałam z odrobiną mleka i posmarowałam
nim uformowane bułeczki. Na koniec moje ślimaczki posypałam
siekanymi migdałami. Pozwoliłam im jeszcze rosnąć przez około 20
minut. Wsunęłam blachę do piekarnika rozgrzanego do 220°C.
Wyjęłam ślimaczki jak były złote, a w całym mieszkaniu
pachniało.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


