Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łosoś. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łosoś. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 kwietnia 2014

Wielkanocne tarteletki z łososiem, szpinakiem i jajkami przepiórczymi

Postanowiłam, przygotować coś mniej tradycyjnego na Wielkanocne śniadanie i zdecydowałam się na tarteletki. Ostatni dostałam bardzo fajne foremki, więc miałam już dwa powody, a nie tylko jeden. W kwestii tart jestem trochę noga, zdążyłam się już do tego przyznać parokrotnie, jednak wciąż próbuję. Efekty nie są takie jakbym chciała. Uznałam, że zanim wezmę się za przygotowanie właściwych tarteletek przeprowadzę próbę. Nie była ona do końca uda.

Problemem było ciasto. Chciał, żeby było kruche. Sięgnęłam do książki z przepisami i zastosowałam pierwszy z brzegu:

200 g mąki
150 g masła
sól

Ciasto wyszło zdecydowanie za kruche, chociaż w smaku całkiem dobre. Podejrzewam, że przy innym farszu inaczej by się zachowywało. Zostało jeszcze nadzienie. To mi się udało. Jednak następnym razem zamiast gotować jajka, przed dodaniem ich do tarty, po prostu je wbiję i pozwolę ściąć im się w piekarniku. Do przygotowania farszu do czterech małych tarteletek potrzebowałam:

200g szpinaku mrożonego, rozdrobnionego
kilka łyżek śmietany 12%
2 ząbki czosnku
sól 
kolorowy pieprz
50g wędzonego na zimno łososia
8 przepiórczych jajek

Szpinak zrobiłam na gęsto i wystudzony ułożyłam na opieczonym, kruchym cieście (zgodnie z zaleceniami z książki opiekałam ciasto prze 15 minut w piekarniku rozgrzanym do 180°C) Dodałam porwane kawałki łososia i pokrojone na połówki jajka, posypałam jeszcze odrobiną pieprzu, soli i wstawiłam do piekarnika na 40 minut.



poniedziałek, 15 lipca 2013

Bezglutenowe placuszki z łososiem

Wybrałam się w odwiedziny do rodziców. Nie zawsze jestem na bieżąco z tym co się u nich dzieje. Jak przyjechałam to się okazało, że moja siostra nie toleruje glutenu. Widziałam w restauracyjnych menu znaczki, że danie jest bezglutenowe, słyszałam, że ktoś ma nietolerancje na gluten, ale co to i czego nie można jeść, to nie wiedziałam. Samo pojęcie słyszałam, ale definicję... No cóż dopóki nas coś bezpośrednio nie dotyczy to mało nas to obchodzi.

Skoro problem zaczął mnie pośrednio dotyczyć,a i tak grasowałam w kuchni uznałam, że coś jej przygotuję. Nie bardzo wiedziałam, czego mogę użyć. Znalazłam długą tabelkę w internecie. Skonfrontowałam jej zawartość z zawartością lodówki i szafek, a w efekcie końcowym pojawił się recept. Usmażyłam placuszki z łososiem. Do ich przygotowania potrzeba:

1/2 szklanki kaszy kukurydzianej
1 puszkę łososia w oleju
4 papryczki pepperoni
2 jajka
sól
pieprz kolorowy

Kaszę kukurydzianą ugotowałam według zaleceń, kiedy wystygła przełożyłam ją do miski, dodałam odsączonego łososia i pokrojone drobno papryczki. Wbiłam dwa jajka, przyprawiłam solą i pieprzem i usmażyłam na oleju kukurydzianym, bo taki akurat znalazłam.

Same placki to trochę mało. Przygotowałam do nich cukinię z melonem miodowym. Trochę minęła mi mania na cukinię, ale jeszcze nie do końca. Lubię ją zestawiać ze słodkimi owocami. Zabrakło mi granatu, niestety nigdzie w okolicy nie można było dostać. Planowałam gotowe danie posypać świeżymi czerwonymi kuleczkami, no cóż nie można mieć wszystkiego. Do przygotowania cukinii oprócz patelni grillowej potrzebowałam:

1  średnią cukinię
1/2 melona miodowego
pieprz
sól
1/2 cytryny (sok)

Cukinię pokroiłam w cienkie półksiężyce, przełożyłam na rozgrzaną patelnię. Mieszałam dosyć często i czekałam, aż cukinia się zarumieni, wtedy wrzuciłam na patelnię pokrojonego w cienkie plasterki melona. Odparowałam zawartość patelni, przyprawiłam, dodałam sok z cytryny i na tym koniec.