Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto francuskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto francuskie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 lutego 2017

Rogaliki ekspresowe

Ostatnio moja kuchnia quischem stoi. Co kilka dni go przygotowuję co powoduje, że zostaje mi sporo ciast francuskiego. Nie znoszę wyrzucać jedzenia i staram się zrobić coś z resztkami. Miotając się po kuchni bez pomysłu na deser, ale za to z wielką ochotą na coś słodkiego zauważyłam kawałek ciasta, którego nie zdarzyłam jeszcze schować do lodówki. Wtedy mnie oświeciło. Zrobię rogaliki. Wiedziałam, że nie będzie ich dużo, ale to akurat dobrze. Wciąż walczę z brzuszkiem po ciąży. 

Do przygotowania ekspresowych rogalików potrzeba po trochę następujących składników:

ciasto francuskie
dżem
mleko
coś do posypania: cukier, siekane orzechy, płatki migdałów

Kawałki ciasta pokroiłam na trójkąty. Na środku każdego nałożyłam odrobinę dżemu. Miałam akurat z czarnej porzeczki. Zwinęłam w rulonik i ścisnęłam końce, żeby zawartość nie wypłynęła. Ułożyłam na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, posmarowałam mlekiem, posypałam brązowym cukrem i płatkami migdałów. Na koniec upiekłam.

Korzyści było kilka. Mąż był zaskoczony, że zrobiłam deser (kiedy?), było ich mało (nie obżarliśmy się), nie wyrzucałam resztek i dodatkowo znalazłam zastosowanie dla dżemu z czarnej porzeczki którego mam dziki zapas, ale to już inna historia.



wtorek, 31 stycznia 2017

Słodka tarta z bananami i borówkami amerykańskimi

Gdy ostatnio przygotowywałam quische, chciałam zrobić też coś dla niejadka, który nie lubi bakłażanów. Miałam w lodówce trochę borówek amerykańskich, a z  przygotowań do obiadu został kawałek ciasta francuskiego. Z misy pod oknem puszczały do mnie ciemno brązowe oczka banany. Początkowo miałam zrobić tylko jedną małą tartę, ale skończyłam na czterech. Musiałam oczywiście otworzyć następną paczkę ciasta, no cóż przynajmniej dla wszystkich starczyło. 

Do przygotowania czterech tarteletek potrzeba:

kawałek ciasta francuskiego ok. pół arkusza
1 dużego, mocno dojrzałego banana
200g borówek amerykańskich 
100g śmietany 36%
1 jajko
1 łyżeczkę cukru
odrobina mleka

Foremki do tart wyłożyłam ciastem francuskim i ponakłuwałam je widelcem. W misce zmieszałam dokładnie jajko, cukier i śmietanę. Zalewajka okazała się za gęsta, wiec dolałam do niej odrobinę mleka. W foremkach ułożyłam plastry banana i obsypałam je borówkami. Na koniec zalałam mieszaniną.

Piekłam w temperaturze 180 stopni Celsjusza do momentu kiedy masa się ścięła, a borówki puściły sok.

 
Tarteletki najlepiej smakowały na drugi dzień. Wyjęte prosto z lodówki. Smakują wtedy jak lody z owocami, a zamiast wafelka jest ciasto francuskie. 


sobota, 21 stycznia 2017

Quiche z bakłażanem, cukinią i serem kozim

Z quichem i tartą jest jak z prostokątem i kwadratem. Każdy quiche może być tartą, ale nie każda tarta może być quischem. Przede wszystkim quische musi być wytrawny, nie może być słodki, a na końcowe wypełnienie składa się śmietana i jajka. Może być przygotowany zarówno na cieście kruchym jak i francuskim. Mąż z podróży służbowych co jakiś czas przywozi mi mały quische z piekarni, która bardzo mi się spodobała, gdy byliśmy na urlopie, a on ma możliwość do niej czasem wdepnąć. Był to quische z bakłażanem, cukinią i kozim serem. Spróbowałam odtworzyć przepis w domu w nieco większej skali. Do przygotowania dania potrzebowałam:

1 opakowanie ciasta francuskiego
1 bakłażana
1 małą cukinię
200g sera koziego
6 jajek
100g śmietanki 30%
mleko
sól 
czarny pieprz 
oregano



Ceramiczną formę wyłożyłam ciastem francuskim, którego spód ponakłuwałam widelcem. Bakłażana i cukinie pokroiłam w kostkę, posypałam solą i przesmażyłam na oliwie z oliwek, żeby puściły sok i odrobinę zmiękły. Chciałam, żeby quische był dobrze ścięty i ciasto nie rozmokło. Ciepłe warzywa przełożyłam do formy z ciastem. Ser pokroiłam również w kostkę i wysypałam na wierzch. Jajka zmieszałam ze śmietaną i odrobiną mleka (ok. 70ml), a następnie wlałam do formy. Przyprawiłam solą pieprzem i oregano. Piekłam w temperaturze 200 stopni Celsjusza na złoty kolor. Sprawdzając patyczkiem czy dobrze się ścięło. Gdy góra była złota a środek odrobinę płynny zmniejszyłam temperaturę do 100 stopni i wyłączyłam termoobieg. Po 10-15 minutach quische był idealny. Jedyne ale mam do sera. Kupiłam twardy niedojrzewający, który zachował się jak mozzarella do zapiekania. Dużo lepszy byłby typu feta. Tak poza tym więcej uwag nie mam, bo quische wyszedł pyszny.



piątek, 20 czerwca 2014

Tarta ze szparagami

Dwa tygodnie temu odkurzałam pod szafkami w kuchni. Byłam tak zawzięta w tym czyszczeniu, że rurą strąciłam blachy i dwa ceramiczne naczynia do zapiekania. Blachą nic się nie stało, ale wszystko co było do potłuczenia rozsypało się w drobny mak. Najbardziej żal mi było dużej owalnej formy. No cóż, zamiast płakać poszłam do sklepu. Kupiłam okrągłą formę do tarty z falowanym brzegiem. Musiałam oczywiście od razu ja przetestować. 

Sezon na szparagi w pełni, więc będzie tarta ze szparagami!!! Postanowiłam i niezwłocznie pobiegłam do warzywniaka. Ostatnio nie wychodzą mi ciasta pod tarty, dlatego kupiłam gotowe francuskie. Czasem można trafić paczkowane okrągła do specjalnie dedykowane do tarty, które jest naprawdę smaczne, ale niestety nie tym razem.

Do przygotowania tarty ze szparagami potrzebowałam:

1 ciasto francuskie
1 garść żółtych pomidorków koktajlowych 
10 dag niebieskiego sera pleśniowego
10 dag szynki w kawałku
1 pęczek cienkich zielonych szparagów
3 jajka
mleko
sól 
czarny pieprz

Ciasto dopasowałam do formy. Ponakłuwałam jego spód widelcem.Gęsto ułożyłam zblanszowane szparagi, którym wcześniej obcięłam stwardniała końcówki. Ser i szynkę pokroiłam w kostkę, a pomidorki na połówki. Wysypałam wszystko na wierzch. Zrobiłam zalewajkę z rozbełtanych jajek i odrobiny mleka z dodatkiem soli i czarnego pieprzu. Całość wstawiłam do piekarnika na ok. 30 minut przy temperaturze    190 C.

 tarta ze szparagami, szparagi, ciasto francuskie, ser pleśniowy, szynka, obiad, tart with asparagus, Torte mit Spargel, Tarte aux asperges, tarta de espárragos

wtorek, 7 stycznia 2014

Resztki z imprezy

Ostatnio zrobiłam coś nowego. Gotowałam dla przeszło dwudziestu osób. Nie żaden obiad, ale na spotkanie towarzyskie w ramach urodzin. Takie tam przekąski, wszystko w mini wersjach do rączki, na jeden dwa kęsy góra. Pierwsza wersja wydarzeń zakładała, że wszyscy będą siedzieć przy stole, jednak okazało się, że jest za mały stół i że brakuje krzeseł. Więc padło na bufet szwedzki.Alkohole i kieliszki ustawiłam na kredensie, a jedzenie, talerze i sztućce na rozłożonym stole. 

Na wieczorne menu składały się trzy sałatki, z czego dwie moje, jedną, bardzo smaczną zrobiła mama jubilata, dwa rodzaje mini tart, o których pisałam w poście Malutkie cudeńka, jajka z majonezem (musi być przecież tradycyjnie, do zakanszania), dwa rodzaje kanapek (z mięsem i bez mięsa), nachos z dipami (dipy przygotowałam sama) i pieczarki zapiekane, które wrzuciłam do piekarnika jak goście byli już w humorach. Oczywiście były jeszcze marynowane cebulki i oliwki do podgryzania. Jak się okazało tarty z tapenadą świetnie komponują się z czerwonym winem i znalazły oddanych amatorów, którzy zlokalizowali i zagarnęli cały ich zapas dla siebie.

W tym poście jednak nie rozchodzi się o dania z powyższego wieczoru. Chodzi o to co z niego zostało. A zostało całkiem sporo. W swoim pragmatyzmie zrobiłam większe zakup, żeby mieć ewentualnie coś w zapasie. Skończyło się na trzech obiadach i kilku śniadaniach, o kolacjach nie wspomnę. Najlepszy daniem jakie przygotowałam z resztek była tarta. W lodówce było wszystko oprócz puszki tuńczyka, którą wystarczyło kupić w biedronce za rogiem. Kluczowym problemem lodówki po imprezie były jajka. Ugotowałam ich za dużo, goście mieli ciekawsze przekąski, niż jajka z majonezem, więc przeszło dziesięć ugotowanych i obranych zostało w lodówce. Co może pasować do jajek? Oczywiście rybą, więc trafiło na tuńczyka. Łososiem się ostatnio strułam i teraz jest passe.

Do przygotowania po imprezowej tart z resztek wykorzystałam:

1 opakowanie ciasta francuskiego
1 puszkę rozdrobnionego tuńczyka w wodzie
pomidorki koktailowe
kawałek papryki
cebulki marynowane
kapary
dip pomidorowy (łagodny)
dwa surowe jajka
odrobinę mleka
świeży posiekany koper
mozzarella do zapiekania

Ciasto należy rozłożyć w formie i po nakłuwać widelcem. Na nim w rozetę ułożyć ćwiartki jajek , połówki pomidorków, pokrojoną w kostkę paprykę, cebulkę i kapary. Zalewajkę robimy z mieszaniny dipu, osączonego tuńczyka, mleka i surowych jajek, nawet nie specjalnie trzeba przyprawiać. Posypujemy tartym serem, a na wierzch kładziemy paski ciast. Do pieca na czterdzieści minut w temperaturze ok.180°C. Po wyjęci z piekarnika i nałożeniu na talerz koniecznie trzeba posypać świeżym, drobno posiekanym koprem. I już, gotowe. 





niedziela, 7 kwietnia 2013

Żądam świeżości


Dzisiaj za oknem trochę lepsza pogoda niż ostatnio, ale dalej szaro brudno i ponuro. Pierwszy tydzień kwietnia mija, a zima nie ma wstydu, nie chce się spakować i kulturalnie odejść. Brakuje mi warzyw i owoców, takich które można kupić od starszych pań pod super samem. Rzodkiewki, które teraz można dostać smakują jak styropian, a pomidory w ogóle smaku nie mają. Nic nie pachnie tak jak powinno. Ta przedłużająca się zima sprawiła, że jestem stęskniona za latem jak jeszcze nigdy w życiu. Marzy mi się arbuz, truskawki i bób. Chce pachnących młodych ziemniaków z maślanką i mizerii ze świeżego ogórka. Przez cały zeszły tydzień starałam się poprawić sobie humor owocami i warzywami na tyle na ile to było możliwe wiosenno-letnimi smakami. Znalazłam w zamrażalniku maliny i zrobiłam z nich koktajl. Trochę mnie zasmuciły bo były strasznie kwaśne i musiałam dosypać cukru. Kupiłam mrożone truskawki i te też okazały się kwaśne. Znowu bez cukru się nie obeszło. Na dzbanek koktajlu potrzebowałam:


1 opakowanie mrożonych truskawek

1 i 1/2 szklanki maślanki

2 łyżki cukru pudru


Koktajl był pyszny. Brakowało w nim niestety naturalnej słodyczy truskawek. W czwartek do obiadu starłam marchewkę z jabłkiem. Mój niejadek kręcił nosem, że to nie ogórki (jest największym fanem ogórków jakiego znam), więc na następny dzień dostał mizerie i były ziemniaki. Na moim talerzu kartofelki posypane koperkiem topiły się w maślance. Do surówki z marchewki potrzebowałam starte na małych oczkach 

 
2 małe słodkie jabłka

2 średnie marchewki

sok z cytryny


Mizeria jest drugą najszybszą surówką świata. Pierwsze miejsce zdecydowanie należy do sałaty ze śmietaną w wersji podstawowej. Do ogórków i śmietany prócz soli i pieprzu zawsze wsypuję koperek, najlepiej świeży. Połączenie ogórków i koperku jest bardzo udanym związkiem. Ogórek bez koperku jest jak rower bez kół. 





Zwieńczeniem mojej tęsknoty za latem były mini tarty z pomidorami. W sobotę wieczorem miałam gości. Obiecałam upiec babeczki. Jednak to było trochę mało, więc postanowiłam zrobić małe tarty. Część zrobiłam z tapenadą i fetą, a część z siekanymi pomidorami, bazylią i mozzarellą. Kombinowałam z czosnkiem. Ucieram go z bazylią i oliwą z oliwek, ale mam taki katar, że nie czuję smaku. Czosnek ponoć było czuć na korytarzu, a ja mogłam wsadzić nos w moździerz i nic. Na wszelki wypadek odpuściłam eksperymenty do chwili kiedy wróci mi powonienie i smak. Babeczki wyszły tak piekielnie ostre, że zrobiłam do nich sos czosnkowy, bez czegoś wilgotnego były okrutnie palące. Do zrobienia tart z pomidorem potrzebowałam:


1 puszkę pomidorów

7 dużych liści świeżej bazylii

sól 

czarny pieprz

ciasto francuskie

tartą mozzarellę do zapiekania

żółtko

mleko



Z ciasta wycięłam kółka, ułożyłam je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Żółtko rozbełtałam z odrobiną mleka i posmarowałam nim ciasto. Pomidory posiekałam dodałam do nich drobno pociętą bazylię i jeszcze posiekałam. Bazylię tnę nożyczkami. Dodałam pieprz i sól. Nałożyłam trochę na każdy krążek ciasta i posypałam mozzarellą. Piekłam w temperaturze 180°C do momentu, w którym ciasto było złote. Ostre babeczki sprawiły, że wrócił mi trochę smak. Pomidorki były prawie jak w lecie.