Któregoś dnia zostałam dotknięta klęską urodzaju. Niejadek się pochorował i wszystkie życzliwe osoby przyniosły mi rosół. Sama zdążyłam też ugotować wielki gar. Na szczęście jest kilka sposobów na nie marnowanie pysznej zupy. Część zamroziłam, część zjadł rekonwalescent, a część przetworzyłam. Wśród dorosłych domowników brakuję entuzjastów królowej zup. Za to wszystkie inne są chętnie zjadana. Dlatego jakieś 1,5 litra rosołu zamieniło się w aromatyczny krem z warzyw. Do przygotowania mojej zupki potrzebowałam:
1 1/2 litra rosołu
2 duże marchewki
1 dużą pietruszkę (korzeń)
1 łodygę selera naciowego
1/2 papryki
garść suszonych pomidorów
sok z cytryny
sól czarny pieprz
Jest to zupa absolutnie porasta w przygotowaniu. Wystarczy, że warzywa pokroiłam w cienkie plasterki, wrzuciłam do garnka z rosołem i gotowałam tak długo, aż zrobiły się miękkie. W mieszkaniu unosił się charakterystyczny zapach pietruszki, którą bardzo lubię.W między czasie na maśle z dodatkiem oleju zrobiłam grzanki z czerstwego chleba. Zupy kremy trzeba przełamać czymś do pogryzienia inaczej są nudne. Po ugotowaniu zawartość garnka potraktowałam blenderem. Byłam bezlitosna, wszystko zmieniłam w papkę. Przyprawiłam sokiem z cytryny solą i pieprzem. Przed podaniem dodawałam grzanki, rzeżuchę i ziarna słonecznika.
Postanowiłam trochę poeksperymentować z taką koncepcją przyrządzania zup. Dzisiejsza była inspirowana smakami orientu, ale o tym następnym razem
Translate
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupa krem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupa krem. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 23 marca 2015
niedziela, 30 listopada 2014
Kremowa zupa pomidorowa z mozzarellą
Wczoraj były Andrzejki, jakoś się tak poskładało, że mieliśmy gości. Czyli trafiła się okazja, żeby sobie pogotować. Wśród gości były dzieci, dlatego zdecydowałam się na słodkie menu, nie w stu procentach, ale słodyczy było zdecydowanie więcej niż zwykle. Musiało też być coś na ciepło. Przygotowałam krem z pomidorów z mozzarellą, do którego było focaccio z czarnymi oliwkami. Postawiłam na szwedzki bufet, a zupę postawiłam w garnku, wazy mam niestety za małe.
Bazą do zupy było sofritto. Na oleju z prażonych pistacji podsmażyłam marchewkę, korzeń pietruszki i średnią cebulę. Do przygotowanie kremu z pomidorów potrzeba:
olej albo oliwa co kto lubi
marchewkę
korzeń pietruszki
cebulę
6 puszek pomidorów
400 ml przecieru pomidorowego
2 mozzarelle kulki
świeżą bazylię
sól
czarny pieprz
Jak widać porcja jest na więcej niż dwie osoby. Do garnka z gotowym sofrito wlałam zawartość puszek i przecier. Zostawiłam na małym ogniu na jakieś trzy kwadranse, żeby się odparowało. Zdjęłam z kuchenki garnek, dodałam garść świeżych liści bazylii, sól, pieprz i pocięta na kawałki mozzarellę, na koniec wszystko potraktowałam blenderem.
Bazą do zupy było sofritto. Na oleju z prażonych pistacji podsmażyłam marchewkę, korzeń pietruszki i średnią cebulę. Do przygotowanie kremu z pomidorów potrzeba:
olej albo oliwa co kto lubi
marchewkę
korzeń pietruszki
cebulę
6 puszek pomidorów
400 ml przecieru pomidorowego
2 mozzarelle kulki
świeżą bazylię
sól
czarny pieprz
Jak widać porcja jest na więcej niż dwie osoby. Do garnka z gotowym sofrito wlałam zawartość puszek i przecier. Zostawiłam na małym ogniu na jakieś trzy kwadranse, żeby się odparowało. Zdjęłam z kuchenki garnek, dodałam garść świeżych liści bazylii, sól, pieprz i pocięta na kawałki mozzarellę, na koniec wszystko potraktowałam blenderem.
poniedziałek, 7 lipca 2014
Zupa kalafiorowa z grillowaną marchewką
Jeśli mam wybierać wolę brokuły od kalafiora. Jednak czasem go kupuję dla równowagi. Ostatnio do obiadu był w wersji gotowanej z bułka tartą. Połowa została. Przeleżał dwa dni w lodówce i żeby nie dostał sam nóżek i nie wyszedł musiałam coś z nim zrobić. Uznałam, że najlepszym rozwiązaniem będzie zupa. Pomyślałam o kremie. Krem jest świetny, ale tylko wtedy gdy coś chrupkiego równoważy jego konsystencje. Kremowe zupy bez dodatków są po prostu nudne. Mogłam zrobić grzanki z pieczywa. Jednak postawiłam na lżejsze i mniej kaloryczne rozwiązanie. Na marchewkę.
Do przyrządzenia mojego kremu z kalafiora potrzeba:
1/2 ugotowanego kalafiora
3 chochle rosołu
garść posiekanej natki pietruszki
1 średnią marchewkę
2 garści obranych nasion słonecznika
sok z cytryny
czarny pieprz
sól
Przygotowanie tej zupy jest bardzo proste i bardzo szybkie. Różyczki kalafiora zagotowałam z rosołem i zmiksowałam blenderem. Dodałam posiekaną natkę pietruszki, odrobinę soku z cytryny, sól i czarny świeżo zmielony pieprz. W międzyczasie uprażyłam nasiona słonecznika, a marchewkę pokrojoną w kostkę wrzuciłam na suchą patelnię grillową i poczekałam aż się zarumieni. Przed podaniem krem z kalafiora posypywałam słonecznikiem i marchwią.
Zdecydowanie wole kalafior w takiej formie, taki z wody do mnie nie przemawia.
Do przyrządzenia mojego kremu z kalafiora potrzeba:
1/2 ugotowanego kalafiora
3 chochle rosołu
garść posiekanej natki pietruszki
1 średnią marchewkę
2 garści obranych nasion słonecznika
sok z cytryny
czarny pieprz
sól
Przygotowanie tej zupy jest bardzo proste i bardzo szybkie. Różyczki kalafiora zagotowałam z rosołem i zmiksowałam blenderem. Dodałam posiekaną natkę pietruszki, odrobinę soku z cytryny, sól i czarny świeżo zmielony pieprz. W międzyczasie uprażyłam nasiona słonecznika, a marchewkę pokrojoną w kostkę wrzuciłam na suchą patelnię grillową i poczekałam aż się zarumieni. Przed podaniem krem z kalafiora posypywałam słonecznikiem i marchwią.
Zdecydowanie wole kalafior w takiej formie, taki z wody do mnie nie przemawia.
czwartek, 14 marca 2013
Bez torebki też można
Wczoraj w godzinach wieczornych rozgorzała płomienna dyskusja na temat soli, vegety i wszystkiego co w jakiś sposób udało się pod temat podciągnąć. Temat który się pojawił, był w opozycji do słodkiego tortu Kamili, o którym wspomnę w sobotę. Część męska towarzystwa nie była zainteresowana solą i wyszła. Od jednej z koleżanek dowiedziałam się, że można kupić vegetę bez wzmacniaczy smaku. Uznałam, że przy najbliższej wycieczce do spożywczaka poszukam tego cuda. Tymczasem rozmawiałyśmy o różnych smakach i przede wszystkim o zupach. Różnie dziewczyny gotują zupy i w różny sposób je doprawiają, są wielbicielki kostek rosołowych i zwolenniczki naturalnych przypraw. Ja się skłaniam ku tej drugiej opcji. Nie neguję oczywiście kostek, zdarza mi się ich używać, tylko nie mogę z nimi przesadzać. W czasie kiedy byłam termosem na mleko dla mojego syna starałam się jeść lekko strawne rzeczy, bez intensywnych przypraw. Wtedy też ograniczyłam sól. Od tamtego czasu nie służy mi ona za bardzo. Wszystko co gotuję z reguły jest nie dosolone, dla mnie smakuje w porządku, ale wielbiciele słonego narzekają. Największy problem mam z daniami instant. Wszystkie zupy typu "zalej mnie i zjedz" powodują u mnie zgagę. Widać jestem strasznie wydelikacona.
Jak słyszę krem z pieczarek, to mam przed oczami zupkę w małej torebce, którą trzeba wsypać do kubka. Całe liceum opijałam się tymi wynalazkami, a teraz się okazało, że są one dla mnie niestrawne. Musiałam zacząć knuć. Knułam i knułam, aż wreszcie uknułam. Wymyśliłam jak zrobić krem z pieczarek z grzankami, który nie spowoduje u mnie efektów ubocznych. Do przygotowania kremowego błotka (kolor jest brązowo-szary) potrzeba:
400g pieczarek
1 dużą cebulę
1 szklankę rosołu
sól
czarny pieprz
1 1/2 szklanki wody
olej
masło
Cebulę pokroiłam w drobną kostkę i zrumieniłam na oleju. Pieczarki obrałam, pokroiłam w kostkę i wrzuciłam do cebuli. Posypałam je solą, żeby puściły wodę. Do grzybów dołożyłam łyżkę masła i całość smażyłam, aż wyglądały na gotowe i tak też smakowały. Wtedy posypałam porządnie pieprzem i przełożyłam do garnka. Wlałam szklankę rosołu i wodę. Gotowałam na małym ogniu przez pół godziny. Na koniec zmiksowałam blenderem.
Zupy instant mają najczęściej grzanki. Moja zupa też miała. Do ich przygotowania potrzebowałam:
2 bułki pszenne
oliwę z oliwek
pieprz
sok z cytryny
Bułki pokroiłam w kostkę i smażyłam na oliwie z oliwek. Na koniec, kiedy były już rumiane posypałam je pieprzem i dałam łyżeczkę soku z cytryny. Finito.
Do miski wlałam zupę, dołożyłam trochę grzanek i posypałam świeżą, siekaną natką pietruszki. Nie smakowało to jak danie z proszku, ale za to było dużo smaczniejsze.
Jak słyszę krem z pieczarek, to mam przed oczami zupkę w małej torebce, którą trzeba wsypać do kubka. Całe liceum opijałam się tymi wynalazkami, a teraz się okazało, że są one dla mnie niestrawne. Musiałam zacząć knuć. Knułam i knułam, aż wreszcie uknułam. Wymyśliłam jak zrobić krem z pieczarek z grzankami, który nie spowoduje u mnie efektów ubocznych. Do przygotowania kremowego błotka (kolor jest brązowo-szary) potrzeba:
400g pieczarek
1 dużą cebulę
1 szklankę rosołu
sól
czarny pieprz
1 1/2 szklanki wody
olej
masło
Cebulę pokroiłam w drobną kostkę i zrumieniłam na oleju. Pieczarki obrałam, pokroiłam w kostkę i wrzuciłam do cebuli. Posypałam je solą, żeby puściły wodę. Do grzybów dołożyłam łyżkę masła i całość smażyłam, aż wyglądały na gotowe i tak też smakowały. Wtedy posypałam porządnie pieprzem i przełożyłam do garnka. Wlałam szklankę rosołu i wodę. Gotowałam na małym ogniu przez pół godziny. Na koniec zmiksowałam blenderem.
Zupy instant mają najczęściej grzanki. Moja zupa też miała. Do ich przygotowania potrzebowałam:
2 bułki pszenne
oliwę z oliwek
pieprz
sok z cytryny
Bułki pokroiłam w kostkę i smażyłam na oliwie z oliwek. Na koniec, kiedy były już rumiane posypałam je pieprzem i dałam łyżeczkę soku z cytryny. Finito.
Do miski wlałam zupę, dołożyłam trochę grzanek i posypałam świeżą, siekaną natką pietruszki. Nie smakowało to jak danie z proszku, ale za to było dużo smaczniejsze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


