Ostatnia dzisiaj odsłona kaszy jęczmiennej. Coś w sam raz na lekką kolację albo przekąskę do wieczornej lampki wiana. Pieczarki ze słodko-maślanym farszem z kaszy jęczmiennej i fenkułu.
Do przygotowania dwunastu grzybków potrzeba:
12 sporych pieczarek
1,5 szklanki ugotowanej kaszy jęczmiennej (średniej)
1 fenkuł
garść obranych orzechów włoskich
masło
Na patelni roztopiłam masło i wrzuciłam na nie drobno posiekany koper włoski, który posypałam szczyptą soli. Smażyłam na małym ogniu, żeby masło się nie zaczęło palić. Kiedy fenkuł się zarumienił, dodałam do niego orzechy włoskie, lubię jak są odrobinę uprażone, a po kilku minutach kaszę. Chciałam żeby całość miała słodki smak, dlatego do kaszy dodałam jeszcze łyżkę masła. Kiedy wszystkie składnik połączyły się ze sobą. Odstawiłam patelnię, żeby farsz ostygł. Obrane kapelusze pieczarek faszerowałam kaszą i układałam na blaszce przykrytej papierem do pieczenia. Zapiekałam je w 180 stopniach Celsjusza do chwili kiedy grzyby puściły sok.
Translate
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kasza jęczmienna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kasza jęczmienna. Pokaż wszystkie posty
piątek, 15 kwietnia 2016
Obiad: zapiekanka z kaszy jęczmiennej z rybą
Obiecana druga odsłona kaszy jęczmiennej, tym razem wersja obiadowa. Przepis jest mój, nigdzie nie podejrzany, a specjalnie wymyślony dla męża, który po ciężkiej pracy w terenie chciał ciepły obiad i może jakąś rybę. Doszłam do wniosku, że zapiekanka z kaszy z jajkiem na wierzchu będzie dokładnie tym czego facet potrzebuje. Do jej przygotowanie potrzebowałam:
4 szklanki ugotowanej kaszy jęczmiennej (średniej)
200g pasty z suszonych pomidorów
3 ząbki czosnku
2 łyżki kaparów
3 filety z mintaja
3 jajka
masło
bułka tarta
szczypiorek
Wcześniej ugotowaną kaszę zmieszałam z pastą z pomidorów, ząbkami czosnku pokrojonymi w plasterki i kaparami. Pastę z pomidorów można spokojnie kupić, nie trzeba jej przygotowywać samemu. Ważne, żeby była tłusta. Filety z mintaja wrzuciłam do wrzątku na niecałą minutę (wybrałam tą rybę, bo ma najmniej intensywny zapach, a mnie teraz wszystko drażni i kojarzy się ze zgagą, taki efekt uboczny rosnącego brzuszka). Chciałam, żeby ryba nie była surowa, ale trzeba uważać, żeby jej nie przegotować, bo zacznie się rozpadać. Naczynie ceramiczne wysmarowałam masłem i oprószyłam bułką tartą.
Połowę kaszy wyłożyłam do foremki. Ułożyłam na niej rybę i przykryłam kolejną warstwą kaszy, w której zrobiłam trzy zagłębienia na jajka. Tak przygotowane danie wstawiłam do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni Celsjusza z termoobiegiem. Po 15 minutach wyjęłam, wbiłam jajka w przygotowane dołeczki i piekłam przez kolejne 5 minut. Zakończyłam pieczenie kiedy jajka były ładnie ścięte. Na koniec posypałam posiekanym drobnym szczypiorkiem. Późnym popołudniem pojawi się kolejny przepis z kaszą. Tym razem lekka kolacja.
4 szklanki ugotowanej kaszy jęczmiennej (średniej)
200g pasty z suszonych pomidorów
3 ząbki czosnku
2 łyżki kaparów
3 filety z mintaja
3 jajka
masło
bułka tarta
szczypiorek
Wcześniej ugotowaną kaszę zmieszałam z pastą z pomidorów, ząbkami czosnku pokrojonymi w plasterki i kaparami. Pastę z pomidorów można spokojnie kupić, nie trzeba jej przygotowywać samemu. Ważne, żeby była tłusta. Filety z mintaja wrzuciłam do wrzątku na niecałą minutę (wybrałam tą rybę, bo ma najmniej intensywny zapach, a mnie teraz wszystko drażni i kojarzy się ze zgagą, taki efekt uboczny rosnącego brzuszka). Chciałam, żeby ryba nie była surowa, ale trzeba uważać, żeby jej nie przegotować, bo zacznie się rozpadać. Naczynie ceramiczne wysmarowałam masłem i oprószyłam bułką tartą.
Połowę kaszy wyłożyłam do foremki. Ułożyłam na niej rybę i przykryłam kolejną warstwą kaszy, w której zrobiłam trzy zagłębienia na jajka. Tak przygotowane danie wstawiłam do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni Celsjusza z termoobiegiem. Po 15 minutach wyjęłam, wbiłam jajka w przygotowane dołeczki i piekłam przez kolejne 5 minut. Zakończyłam pieczenie kiedy jajka były ładnie ścięte. Na koniec posypałam posiekanym drobnym szczypiorkiem. Późnym popołudniem pojawi się kolejny przepis z kaszą. Tym razem lekka kolacja.
czwartek, 14 kwietnia 2016
Śniadanie: zupa mleczna z kaszą jęczmienną
Spotkałam się z określeniem, że płatki z mlekiem to zupa mleczna. Jakoś określenie to mi tu kompletnie nie pasuje. W takim razie idąc dalej tym tropem, jogurt naturalny z musli powinien być nazywany kremem na zimno. Dla mnie zupa mleczna musi zawierać w sobie coś gotowanego, makaron, ryż albo kaszę. Ta ostatnia to moja ulubiona wersja. Z kaszą jęczmienną średnią, nie z pęczakiem, jest on zdecydowanie za duży. Za to manna kojarzy mi się z papką dla dzieci. Średnia jest dla mnie taka akuratna. Przygotowuję ją dokładnie tak jak moja mama, a przednią babcia.
Porcja na osobę to:
3 łyżki kaszy
1 łyżeczka cukru
ok. szklanka mleka
Do wrzącej, lekko osolonej wody wrzucam kaszę (wody wlewam tyle, żeby kasza całą wchłonęła). Powoli gotuję ją na małym ogniu. Trzeba jej pilnować, łatwo może się przypalić. Kiedy kasza jest ugotowana wlewam do niej mleko i wsypuję łyżeczkę cukru. Mieszam wszystko dokładnie i śniadanie gotowe. Zajmuje to trochę więcej czasu niż zrobienie jajecznicy czy tosta, jednak jak mam rano czas to wolę takie śniadanie. Smakuje dzieciństwem i beztroską.
Porcja na osobę to:
3 łyżki kaszy
1 łyżeczka cukru
ok. szklanka mleka
Do wrzącej, lekko osolonej wody wrzucam kaszę (wody wlewam tyle, żeby kasza całą wchłonęła). Powoli gotuję ją na małym ogniu. Trzeba jej pilnować, łatwo może się przypalić. Kiedy kasza jest ugotowana wlewam do niej mleko i wsypuję łyżeczkę cukru. Mieszam wszystko dokładnie i śniadanie gotowe. Zajmuje to trochę więcej czasu niż zrobienie jajecznicy czy tosta, jednak jak mam rano czas to wolę takie śniadanie. Smakuje dzieciństwem i beztroską.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



