Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bita śmietana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bita śmietana. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 kwietnia 2016

W oczekiwaniu na sezon, mini torciki z truskawkami

Ostatnio skończyłam czytać "Podróż do kresu nocy" Celina. Ulubionym deserem głównego bohatera był truskawki z bitą śmietaną. Narobiłam sobie strasznego apetytu, jednak najlepsze truskawki to majowo-czerwcowe truskawki. Te które można teraz kupić to nie to. Chodziły jednak za mną i pomyślałam, że przygotuję coś gdzie będą przynajmniej dodatkiem. Zrobiłam mini torciki w czapkach z bitej śmietany i truskawek. Do ich przygotowania potrzebowałam (6 torcików):

2 jajka
1/4 szklanki cukru
1/2 torebki cukru wanilinowego
2 kopiaste łyżki mąki kukurydzianej
sól
truskawki 
śmietanę 30%
sok z cytryny
cukier puder
dżem morelowy

Biszkopty piekłam w silikonowej foremce do babeczek, więc nie musiał jej niczym smarować. Najpierw oddzieliłam żółtka od białek. Białka ubiłam na sztywną pianę ze szczyptą soli, a żółtka utarłam z  cukrem i z cukrem wanilinowy na biało. Połączyłam wszystko ze sobą dodając przesianą mąkę kukurydzianą. Przepis na złocisty biszkopt znalazłam w "Ciasta słone i słodkie" Małgorzaty Caprari. Po chwili zaskoczyła, żeciasto właściwie jest bezglutenowe. Biszkopciki piekłam przez ok. 15 minut w temperaturze 180 stopni Celsjusza. Trzeba pamiętać, że czas pieczenia to indywidualna cecha każdego piekarnika. Śmietanę ubiłam na sztywno z odrobiną soku z cytryny i cukrem pudrem (sypałam oczywiście na oko). Truskawki pokroiłam w kostkę. Gotowe biszkopty przekroiłam na pół, przełożyłam dżemem morelowym, a na wierzch położyłam bita śmietanę i truskawki.



czwartek, 21 marca 2013

Najsłodszy tort jaki wyszedł z mojej kuchni

Kilkakrotnie podkreślałam, że słodkości to niekoniecznie to co najbardziej lubię robić, ale... Czasami można spotkać tak słodkie dziewczyny, że innego niż słodki tort nie można im upiec. Długo się zastanawiałam nad tortem dla Kamili. Kombinowałam z bananami, ale wydawały mi się zbyt mdłe. Stanęło na wiśniach i czekoladzie. Najczęściej robię torty biszkoptowe przekładane bitą śmietaną z owocami, lecz tym razem uznałam, że zrobię krem czekoladowo-wiśniowy. Wygooglowałam krem czekoladowy, przeczytałam kilka przepisów i zrobiłam po swojemu. Do mojego kremu czekoladowo-wiśniowego potrzeba:

250g masła
4 żółtka
2 tabliczki gorzkiej czekolady (ok. 200g)
słoik wiśni w syropie (ok.400g)
1 szklanka cukru pudru

Czekoladę rozpuściłam w kąpieli wodnej. Żółtka zmiksowałam z cukrem, aż wszystko było puszyste. W osobnej misce rozbiłam miękkie masło mikserem. Do żółtek z cukrem po trochu dodawałam czekolady i masło. Kiedy masa była jednolita dodałam wiśnie (oczywiście drylowane) i sporo syropu wiśniowego, ale nie cały. Tak przygotowany krem wstawiłam do lodówki. Zostały mi cztery białka. Taki stan rzeczy wymusił na mnie bezy. Wyszło mi ich dwanaście. Dwanaście dużych, białych bardzo słodkich bez.

Bitą śmietanę też przygotowałam wcześniej. Piekarnik uruchamiam najczęściej o godzinie 22. Dlaczego? A dlatego, że mam dwie taryfy prądu i ta tańsza się wtedy zaczyna. Do przygotowania bitej śmietany potrzeba:

500 ml śmietanki 30%
3 łyżki cukru pudru
1 łyżeczka cukru wanilinowego
1/2 łyżeczki soku z cytryny

Śmietanę trochę ubiłam mikserem i dodałam pozostałe składniki, i biłam ją tak długo, aż była sztywna i schowałam do lodówki. Ciasto to w zasadzie była formalność. Biszkopt który piekę, jest trochę oszukany. Przepis mam od mamy, a ona dostała go od koleżanki. Skąd koleżanka miała recepturę? Nie mam pojęcia. Upiekłam dwa spody, a wykorzystałam półtora. Do przygotowania dwóch spodów trzeba wszystkiego podwójnie, a mianowicie:

4 jajka
30 dag cukru pudru
250 ml ciepłego mleka
1 torebka cukru wanilinowego
500g mąki
4 łyżeczki proszku do pieczenia

Jajka utarłam z cukrem i cukrem wanilinowym, wlałam ciepłe mleko, przesiałam mąkę do miski i proszek do pieczenia. Miksowałam wszystko, aż ciasto było gładkie. Wtedy przelałam je do formy (oczywiście silikonowej). Piekłam w temperaturze 180°C ok. 35 minut. Wystudzone biszkopty rozkroiłam na pół każdy. Tylko trzy mi były potrzebne, ale równie dobrze mogłam zrobić jedną warstwę więcej. Spody nasączyłam słodką, czarną herbatą z cytryną. Przyjaciel mi zarzucił, że tort mógł być bardziej pijany. Mógł być. Ale po co?

Biszkopt, krem, biszkopt, krem, biszkopt, bita śmietana, a na wierzch wiśnie w spirytusie. Boki też przykryłam bitą śmietaną. Jak wyszedł? Chyba już go skomentowali na Facebooku pod zdjęciem.