Jak mąż wyjeżdża na kontrakt, to jadłospis zmienia się całkowicie. Teoria, że kobieta tyje jak mieszka z facetem jest stuprocentową prawdą. Doświadczalnie sprawdziłam na sobie. Udało mi się zrzucić 2 kg i waga sama spada, chociaż się nie głodzę, a nawet podjadam słodycze. Specjalizuję się teraz w daniach, które wygodnie jest zabrać do pracy i są najczęściej jednogarnkowe. Do takich kombinacji świetnie nadaje się kasza. Nie ważne jaka, ważne, że kasza.
Ostatnio przygotowałam sobie danie sezonowe na bazie kaszy gryczanej. Z reguły używałam jej jako dodatku do dań z mięsem, a tym razem było wegetariańsko.
Do przygotowania potrzebowałam:
100 g kaszy gryczanej
pęczek botwinki
200 g pieczarek
1 cebulę szalotkę
2 ząbki czosnku
2 łyżki śmietany 12%
sól
masło
olej
ocet
Botwinkę drobno posiekałam (bez bulw) i obgotowałam jak na chłodnik, w litrze wody z dodatkiem octu. Na gorącym maśle z olejem podsmażyłam drobno posiekaną cebulę i czosnek. Jak się zarumieniły wrzuciłam na patelnie pokrojone w kostkę grzyby. Kiedy te z kolei puściły wodę dodałam miękką botwinkę i podlałam wszystko szklanką wody. Kidy uznałam że smaki wystarczająco się zmieszały, wsypałam kaszę gryczaną i dodałam dwie łyżki śmietany. Tym sposobem miałam obiad na dwa dni.
Translate
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kasza gryczana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kasza gryczana. Pokaż wszystkie posty
środa, 27 maja 2015
niedziela, 25 stycznia 2015
Rozgrzewająca zimowa kasza
Już było tak pięknie, a tu znowu spadł śnieg. I przypomniały mi się święta. Po choince już nawet nie został aromat, ale w powietrzu coś przypomniało o grudniu. W ferworze przedświątecznych przygotowań zabrakło mi czasu na umieszczenie kilku wpisów. Między innymi został mi post o zimowej kaszy. Któregoś zimnego popołudnia wróciłam z pracy przemarznięta, herbatka z miodem nie pomogła i bałam się, że dopadnie mnie jakieś choróbsko. Doszłam do wniosku, że rozgrzeje się obiadem. Podstawowym składnikiem była kasza gryczana, którą bardzo lubię, a mam wrażenie, że często o niej zapominam. Do przygotowania rozgrzewającego zimowego posiłku potrzeba:
200 g kaszy gryczanej
kawałek świeżego imbiru
2 ząbki czosnku
kilka pieczarek
2 papryczki chilli
2 łyżki miodu
kieliszek rieslingu
masło
sól
pieprz cayenne
Kaszę bez woreczków gotowałam tak, żeby wchłonęła wodę. Dodałam do niej wtedy czosnek i pieczarki podsmażone na maśle, drobno posiekany imbir i chilli. Wymieszałam z miodem i na koniec wlałam riesling. Zostawiłam jeszcze na jakieś pięć minut na kuchence, żeby smaki się połączyły. Przed przełożeniem do miseczek przyprawiłam szczyptą soli i pieprzem.
200 g kaszy gryczanej
kawałek świeżego imbiru
2 ząbki czosnku
kilka pieczarek
2 papryczki chilli
2 łyżki miodu
kieliszek rieslingu
masło
sól
pieprz cayenne
Kaszę bez woreczków gotowałam tak, żeby wchłonęła wodę. Dodałam do niej wtedy czosnek i pieczarki podsmażone na maśle, drobno posiekany imbir i chilli. Wymieszałam z miodem i na koniec wlałam riesling. Zostawiłam jeszcze na jakieś pięć minut na kuchence, żeby smaki się połączyły. Przed przełożeniem do miseczek przyprawiłam szczyptą soli i pieprzem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)