Dzisiaj stała się rzecz niespotykana. Miałam zachciankę na kotlety. Smażone mięso w panierce. Nie jestem wegetarianką, ale mięso jem raczej rzadko. Ponad wszystko preferuję warzywa, a o tej porze roku mogłabym się karmić wyłącznie arbuzami i bobem. Przyczyny tego dziwnego stanu mogą być dwie. Jestem sama z młodszym synem w domu i musiałam wymyślić dla niego obiad, a dwa dostałam książkę od teściowej. Wczoraj zamiast pójść spać wertowałam ją w każdą stronę podczytując różne przepisy, a przede wszystkim bardzo sumiennie przeczytałam słowo wstępne.
Mój blog jest wyjątkowo zaniedbany od dłuższego czasu. Kilkakrotnie próbowałam wrócić do pisania, ale mi nie wychodziło. Mimo szczerych chęci i początkowego zapału. Mam sporo przygotowanych zdjęć i przepisów, ale co z tego... Wczoraj jednak coś pękło. Wieczorem nad garnkiem konfitury z czerwonej cebuli została sama ze swoimi myślami. Leniwie mieszając drewnianą łyżką doszłam do wniosku, że najlepszą formą relaksu jest dla mnie gotowanie, że sprawia mi masę frajdy i że może czas zaczęć gotować potrawy takie na które mam ochotę, a nie tylko to co wszyscy w domu na pewno zjedzą.
Książka, która dała mi kopa do działania to "Ottolenghi PROSTO" autorstwa Yotam Ottolenghi, którego mam w domu "Jerozolime". Bardzo lubię jego przepisy, a sposób w jaki pisze o jedzeniu wydaje mi się bardzo bliski. "Ottolenghi PROSTO" zachwyca jako książka, są w niej świetne zdjęcia jedzenia, widać na nich życie, zaczęte posiłki, ruch i ludzkie dłonie. Wpatrując się w nie miałam wrażenie, że podglądam kogoś. Na stronach jest dużo światła, nie jest przeładowana tekstem, cały układ typograficzny koresponduje z tytułem - PROSTO. O przepisach nie mogę za wiele powiedzieć, nie zdążyłam ich wypróbować. Jednak te nakryte stoły i te obfite, kolorowe posiłki zainspirowały mnie do stworzenia sałatki. Czegoś dla mnie i dla Hugona, czegoś co będzie pasowało nam do kotleta.
Moje dzieciaki, oba chłopaki są ogórkożerne. Dlatego podstawą musiał być ogórek i dlatego sałatka jest zielona. Chciałam przygotować coś ze składników, które miałam w domu. I tak cytrynę, której nie było zastąpiłam octem ryżowym i się udało. Sałatka pasuje do kotleta, trzylatki ją jedzą i zabiegane matki też. Do jej przygotowania potrzeba:
1 krótki świeży ogórek
1/2 awokado
1 łyżka octu ryżowego
1 łyżeczka płynnego miodu
1 łyżeczka oliwy
Świeży posiekany koper ilość wg. upodobań
sól
Porcja jest przewidziana dla dwóch osób. Ogórka obranego ze skóry należy pokroić w cienkie plastry, można to zrobić na tarce, następnie przełożyć do miski i posolić, żeby puścił wodę. Po odciśnięciu dodajemy awokado pokrojone w wąziutkie plasterki i posypujemy posiekanym koperkiem. Ocet ryżowy mieszamy z miodem i oliwą i polewamy zielone składniki. Mieszanie całości najlepiej wychodzi dłońmi.
Dzisiaj jestem z siebie zadowolona. Dlaczego miałam zachciankę na kotlety? Tego pewnie nigdy się nie dowiem. Wiem jednak, że bardzo chciałam podziękować mojej teściowej za świetną książkę.
Translate
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koperek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koperek. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 2 lipca 2019
środa, 22 stycznia 2014
Moja pierwsza prawdziwa tartra
Któregoś jesiennego wieczoru dostałam książkę Kuchnia niderlandzka. Prezent bardzo mnie ucieszył. Problem polegał jedynie na języku (jest ona po niderlandzku). Trochę mnie to przestraszyło, ale od czego mamy tłumacz wujka Google. Kiedy przeglądałam ją po raz pierwszy w oko wpadł mi jeden recept. Tarta serowa. Wyglądała na prostą. Kiedy zebrałam się na odwagę, żeby ją upiec pojawiły się duży problemy. Przetłumaczyłam listę składników i okazało się, że potrzebuję świeżą trybulę i świeży estragon. Doczytałam, że trybula jest bardzo popularna w owej kuchni. Miałam nadzieję, że dostanę chociaż suszoną. Odwiedziłam kilka sklepów, których asortyment powinien powalić mnie na kolana. Miałam niestety pecha.W sklepach nie było nawet estragonu suszonego, a co dopiero świeżęgo. Załamałam ręce i postanowiłam zrobić to po swojemu. Prócz tarty z resztek, którą robiłam pod okiem znawcy gatunku, to miała być moja pierwsza prawdziwa tarta.Wymyśliłam, że potrzebuję:
400 g serka naturalnego typu grani
pęczek koperku
3 jajka
3 ząbki czosnku
sól
czarny pieprz
Koperek posiekałam, wszystko wymieszałam i zabrałam się za robienie ciasta. W całej euforii zapomniałam o kupieniu butelki białego wina. Według przepisu z książki niderlandzkiej było ono potrzebne.Trudno. Stwierdziłam, że coś wymyślę. Ukroiłam 100 g masła i zabrałam się za robienie kruchego ciasta. Nie mam w tym wprawy więc oparłam się na pierwszym lepszy przepisie z książki o ciastach słonych i słodkich. Wszystko czego potrzebowałam znalazłam w domy, a było to:
100g masła
200g mąki pszennej
1 jajko
odrobina wody
sól
Wyrobione ciasto ułożyłam w formie ceramicznej i wstawiłam do piekarnika rozgrzanego, do 180°C na jakieś 15 minut. Kiedy ciasto było złote wylałam na nie ser z jajkami. Zapiekało się chyba jakieś pół godziny, nie zwróciłam uwagi na zegarek. Wyjęłam ją z piekarnika jak góra była ładnie zarumieniona.
400 g serka naturalnego typu grani
pęczek koperku
3 jajka
3 ząbki czosnku
sól
czarny pieprz
Koperek posiekałam, wszystko wymieszałam i zabrałam się za robienie ciasta. W całej euforii zapomniałam o kupieniu butelki białego wina. Według przepisu z książki niderlandzkiej było ono potrzebne.Trudno. Stwierdziłam, że coś wymyślę. Ukroiłam 100 g masła i zabrałam się za robienie kruchego ciasta. Nie mam w tym wprawy więc oparłam się na pierwszym lepszy przepisie z książki o ciastach słonych i słodkich. Wszystko czego potrzebowałam znalazłam w domy, a było to:
100g masła
200g mąki pszennej
1 jajko
odrobina wody
sól
Wyrobione ciasto ułożyłam w formie ceramicznej i wstawiłam do piekarnika rozgrzanego, do 180°C na jakieś 15 minut. Kiedy ciasto było złote wylałam na nie ser z jajkami. Zapiekało się chyba jakieś pół godziny, nie zwróciłam uwagi na zegarek. Wyjęłam ją z piekarnika jak góra była ładnie zarumieniona.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

