W poprzednią niedzielę miałam bojowe zadanie. Koleżanka z pracy miała urodziny i obiecałam jej tort. Wszystkim znajomym robię torty na urodziny. Basia zażyczyła sobie tort bezowy z bitą śmietaną. Na początku wydawało mi się, że te smaki nie bardzo będą się komponować, mama przekonywał mnie, że wcale nie mam racji. Bojąc się porażki zrobiłam po swojemu. Jak zwykle zresztą. Efektem końcowym był cynamonowo-jabłkowy tort bezowy z bitą śmietaną. Uwielbiam krzątać się po kuchni, a pieczenie sprawia mi największą frajdę. Pomyśleć, że kilka lat temu moim szczytowym osiągnięciem kulinarnym był rozgotowany makaron z sosem z torebki. Teraz nawet bezy się nie boję.
Do tortu potrzebowałam sześć białek. Pojawił się problem. Co zrobić z sześcioma żółtkami? I o tym właśnie dzisiaj będzie, a tort bezowy cynamonowo-jabłkowy następnym razem. Mam słabość do babeczek. Wkurzają mnie tylko papilotki, dlatego zagustowałam w foremkach sylikonowych i robię coś co wygląda raczej jak bułeczki niż babeczki. Aby w pożyteczny sposób zużyć sześć żółtek i zrobić
200 ml jogurtu naturalnego
50 g masła
1 jajko
1,5 szklanki mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
sól
pieprz
1-2 kiełbasy myśliwskiej albo inne, zależy kto co lubi
i oczywiście 6 żółtek, które zostały z tortu
trochę oleju.
Do miski wbiłam jajko i wlałam roztopione, chłodne masło, przy pomocy miksera połączyłam to w jednolitą, płynną masę. Wsypałam do tego mąkę, proszek do pieczenia, wlałam jogurt nasypałam soli i pieprzu (jak zwykle za mało) wymieniłam końcówki i miksowałam tak długo, aż w misce pojawiło się gładkie ciasto bez grudek.
W między czasie kiełbasę pokroiłam w kostkę i usmażyłam na paru kroplach oleju. Przestudzoną wymieszałam z ciastem. Do foremki sylikonowej z sześcioma wytłoczkami przełożyłam po ok. półtorej kopiastej łyżki ciasta. Umyłam jajka (ja wszystko myję) i zaczęłam separację białek od żółtek. Białka do dużej miski, a żółtka po jednym na ciasto do wytłoczki. Jak zaczęłam się modlić, żeby przypadkiem któreś się nie rozwaliło to się rozwaliło. Na szczęście tylko jedno. Przykryłam żółtka kołderką z pozostałego ciasta i wstawiłam do piekarnika rozgrzanego na 180°C. Wyciągnęłam jak miały złoty kolor.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz